sposób na długowieczność
Dość spokojny weekend w domu. I dość pracowity, bo siedziałam nad moją magisterką. Ale to dopiero początki.
W nienowym chyba numerze wprostu znalazłam test na długowieczność. Niektórzy ludzie są biologicznie dużo młodsi niż wskazuje na to ich metryczka. Mi wyszło coś odwrotnego, dlatego:
- będę mieszkać na wsi, bo duże miasta skracają życie
- jednak poszukam męża, bo ludzie którzy żyją w związkach żyją dłużej
- zaproponuję rodzicom zerwanie boazerii ze ścian (gorzej z różnymi uwarunkowaniami genetycznymi w mojej rodzinie..)
- poza tym tradycyjnie – więcej sportu, mniej tłuszczu, i nawet cellulit skraca życie.. i dobrze by było, pochodzić na jogę i medytować
A za każdego przyjaciela trzeba było sobie dodać w teście 1 pkt. (Tylko zastanawiam się, jak się ma ilość do jakości.. )
I ogólnie – trzeba być szczęśliwym, dużo się śmiać, mało złościć.. Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Bo się wczoraj zezłościłam trochę. Może nie potrzebnie. Można było inaczej. Ale boli, gdy nie masz wsparcia u najbliższych. Gdy nie podzielają wartości, które ty wyznajesz i w które tak wierzysz. I chyba nie uczono mnie, że pieniądze są najważniejsze. I nie chcę już o tym słuchać, bo nie wierzę, że jest tak źle, i że nie może być lepiej. Chcę być optymistką, to też zwiększa szanse na długowieczność. I nie pozwolę by ktokolwiek podcinał mi skrzydła.
A propos skrzydeł – obejrzałam w weekend po raz kolejny Miasto Aniołów. Uwielbiam ten film, choć świadomość tego, jak się kończy jest nieco dołująca. Ale chyba nie byłby lepszy, gdyby kończył się happy endem. Uwielbiam Nicolasa Cage’a w tym filmie i Meg Ryan zresztą też. Obejrzałam też K-Pax z Kevinem Spacey. Wcześniej kojarzyłam ten film tylko z reklam i plakatów i zupełnie inaczej go sobie wyobrażałam. Okazał się bardzo ciekawy. A i jeszcze jeden dobry film – Podejrzany (super obsada – Morgan Freeman, Gene Heckman i Monica Bellucci) z nieco niezrozumiałym dla mnie zakończeniem..
z pewną taką nieśmiałością
Chyba jeszcze jestem zbyt nieśmiała, żeby tu pisać swobodnie o wszystkim. Chyba się jeszcze z tym blogiem nie oswoiłam, z tym, że go mam i z tym, że mam publikować swoje myśli. I jeszcze nie powiedziałam o nim prawie nikomu. Bo zastanawiam się – czy kogoś w ogóle będą interesować moje przemyślenia?
Ale i tak uwielbiam Internet. Chyba jestem uzależniona. W Internecie można znaleźć wszystko, nawet poradę, co do niestrawności. Z czego mi się to wzięło to nie wiem.. Zalecają głodówkę – chyba nie dam rady, bo w końcu sobota w mojej rodzinie jest dniem naleśników
I uwielbiam dostawać maile. I najbardziej podoba mi się to, że Internet pomaga mi w utrzymaniu kontaktu z ludźmi, których poznałam w Belgii. Bo przecież jesteśmy teraz tak daleko od siebie. I jakie to budujące, że dzielimy się swoimi odczuciami, i że okazuje się, że odczucia są podobne. Wszyscy tęsknimy za naszym życiem w Namur. Mam wielką ochotę tam pojechać.
W ogóle marzy mi się wyjazd. Więc w następny weekend wybieram się nad morze, gdzie spotkam moje 2 przyjaciółki erasmuski. A potem będzie długi weekend i pewnie wybiorę się na Mazury. Wprawdzie marzy mi się też wyjazd do znajomych do Hiszpanii, ale wszystko w swoim czasie
maybe not positive thoughts..
Chciałoby się pisać tylko o tym, co pozytywne, miłe i przyjemne. Ale chyba nie zawsze tak w życiu bywa.. A więc prawda czy optymizm? Choć właściwie jedno nie jest przeciwieństwem drugiego..
Je suis rentrée il y a 3 semaines et je ne peux toujours pas trouver ma place ici.. J’ai passée une semaine à Varsovie. Je suis restée chez mon amie qui est allée en vacances. Et puis, j’ai habité quelques jours chez une autre amie.. Merci les filles – c’etait très gentil!Comme ça je n’ai pas perdu les temps en voyagant de ma ville. Ma famille et ma maison me manquaient un peu. Mais maintenant quand je suis ici je vois que je ne me sent pas aussi bien ici comme je voudrais. Ma famille a un problème majeur – on ne sais pas se communiquer, parler.. Peut être je demande trop de la vie maintenant. Je voudrais bien habiter encore comme à Namur – avec des amis qui me comprennent. On a passe chaque jour ensemble et le mieux c’était de partager la vie et de parler de tous les choses. On n’avait pas de problèmes la bas. On s’est concentré sur le present. Et ici c’est different. J’essaye d’être positive, optimistique.. et j’espère que l’énergie que je cumulais pendant tout mon sèjour à Namur suffira encore pour beaucoup de temps.
Najważniejsza jest dobra komunikacja. I to żaden slogan marketingowy. To prawda, która tyczy się wszystkich dziedzin życia. W końcu człowiek nie jest samotną wyspą. Musimy komunikować się z rodziną, znajomymi, w związkach.. A jak ludzie tego nie potrafią, jeśli nie umieją ze sobą rozmawiać..
People are fragile things, you should know by now
Be careful what you put them through
People are fragile things, you should know by now
You’ll speak when you’re spoken to
[Editors - Munich]
Po co ten blog?
Bo chcę być trendy? pewnie też.. ale przede wszystkim widzę w tym szansę, by przelewać wszystkie moje myśli na ekran komputera – i te zwykłe i niezwykłe. Tak naprawdę to każdego dnia w życiu dzieje się coś niesamowitego. Zależy tylko, jak to widzimy.
Chyba będę pisać w różnych językach – bo taki mam kaprys
A poza tym, to mam przyjaciół w różnych krajach i może nieraz będą mieli ochotę przeczytać co tam kłębi się w mojej główce
Ale jak to zwykle bywa – wszystko wyjdzie “w praniu”