jesień??

October 17, 2006 at 8:51 pm (Uncategorized)

Ostatnio był nastrój jesienny, ale teraz to już czuć zimę. Pewnie przesadzam, ale z pewnością nie należę do zimnolubnych (jak moja przyjaciółka irlandka, która przez całą zimę w Belgii chodziła uśmiechnięta i nigdy prawie nie włączała kaloryfera, więc jak do niej szłam, to tylko po to, by zaprosić do siebie na herbatkę). A więc zaczyna się – drgawki z zimna, marznące palce u nóg, ciepłe swetry, zaparowane autobusy i koniec siadania od szyby, bo za zimno. I najchętniej wskoczyłabym już w zimową kurtkę, no ale co będę nosiła jak zacznie się mróz ;)

Na szczęście już w następnym tygodniu jadę się wygrzać na południe europy :) Ostatnio intensywniej myślę o tym wyjeździe – planuję, co zwiedzić, zobaczyć. Ale przede wszystkim wyobrażam sobie to spotkanie z przyjaciółmi, których nie widziałam od dobrych kilku miesięcy i których nie często będę spotykać w ogóle. Ale cieplej się na sercu robi, jak robią mi niespodzianki i do mnie piszą albo dzwonią. J.P z którym się minęłam i który siedzi teraz na wyspach. Cieszę się, że mu dobrze. Cieszę się, że się w końcu odezwał. I wczorajszy rozmowa z M. moim bratem katalończykiem, którego zamierzam odwiedzić – miło, że tak się tym przejął.

Rany – jeszcze tydzień i wyruszam. Czas biegnie jak szalony. Nawet nie wiem na czym mi minął ten wrzesień, a wcześniej sierpień, a teraz październik. I obiecuję publicznie, że postaram się jednak poświęcić i zacząć intensywniej pracować nad mgr. Dobrze, że udało mi się przedłużyć studia. Teraz już mogę, a właściwe muszę pisać. W końcu ten semestr mam poświęcić na pisanie pracy. Ostatnie wizyty w dziekanacie – pokazały, że im dłużej będę się pokazywać na wydziale, tym większe prawdopodobieństwo załamania nerwowego..

I jeszcze kilka piosenek które chodzi mi po głowie.

The Killers “When you were young”

Can we climb this mountain i don’t know higher now than ever before
I know we can make it if we take it slow
take it easy.. take it easy now watch it go

Myslovitz “Nocnym pociągiem aż na koniec świata”:

Wciąż gadżetów stos zmienia życie swe
Powiedz teraz co chciałbyś zrobić z nim
Gdy zamienisz już rzeczywistość w sen
Nie odnajdziesz się
Nie odnajdzie ciebie nikt

Lecz czasem dziwny głos przed siebie każe biec
I na powietrze wyjść gdy pada deszcz
Przed siebie ciągle biec
Aż do utraty tchu
Nie wracaj nigdy tu

i jeszcze Muse “Starlight” (co za niesamowity głos!)

Our hopes and expectations
Black holes and revelations
Our hopes and expectations
Black holes and revelations

Permalink Leave a Comment

me again ;)

October 9, 2006 at 11:50 am (Uncategorized)

Miałam ochotę coś tu wcześniej napisać, ale mi się hasło zagubiło ;) ale jestem znów i nie rezygnuję jeszcze z bloga.

Brakuje mi koncentracji. Chcę bardzo pisać już mgr i myślę o tym intensywnie, ale jak siadam o komputera, to jakoś nie idzie.. Może zainwestuję w plussza. A tak naprawdę to nie wiem sama co zrobić. Motywację już mam. Choć gdyby mój promotor mi powiedział – ma pani 2 tygodnie na oddanie mi jednego rozdziału – to może byłoby lepiej.

No i do tego trochę dekoncentruje mnie mój wyjazd do Hiszpanii ;) Zaczynam się naprawdę ekscytować – to już za 2,5 tygodnia! Tylko trzeba jeszcze dotrzeć jakoś na berlińskie lotnisko, ale dam radę. Najważniejsze, że tam będę, że znów spotkam tych wszystkich serdecznych ludzi, z którymi mieszkałam przez prawie rok w Belgii. Je vous aime bien!!! Je ne peux pas le croire que je vais vous voir bientot!

Ostatnio więcej spotkań ze znajomymi, trochę wyjść na piwo, na imprezy. Tylko jakoś się nie wytańczyłam ostatnio ;) Trzeba to naprawić w najbliższy weekend. No i niezapomniany wyjazd na kajaki ze znajomymi z liceum. Cieszę się, że mam dobry kontakt z E. I B. który mimo, że jest już prawdziwym artystą nie zapomina o nas :) Jestem z niego dumna. I trzymam kciuki za Muzykę Końca Lata i ich nową płytkę. W najbliższą sobotę ślub naszych innych znajomych, którzy nawet na zaproszenie się nie wysilili.. Jedno zdanie w e-mailu – chyba im za bardzo nie zależy na naszym przyjściu, ale pójdziemy, wręczymy kwiatka – a co.

Nie jest idealnie. Tak już jest – jak mam lepszy kontakt z jednymi, to tracę z innymi. Brak czasu – nie w tym przypadku. Może coś się niedługo wyjaśni. Nie wiem, czy to przeze mnie, czy jak to się w ogóle stało..

Czuć już jesień. Już jakoś smutno, a co będzie potem. I podoba mi się nowa piosenka Hey.

Gdybyś był, a nie bywał
Raz na jakiś czas…
Byłabym wreszcie “czyjaś”
Nie “bezpańska” - tak…

Jesień trwa -
Rdzawych liści czas,
Kaloszy, peleryn i mgły
Jesień trwa -
Szpetnej aury czas
Pod płaszcze się pcha,
Wyziębia nam serca - wiatr

Gdybyś miał, a nie miewał
Czas i chęć i gest…
Byłabym na wyłączność
A nie - ogólnie dostępna…

Jesień trwa -
Rdzawych liści czas,
Kaloszy, peleryn i mgły
Jesień trwa -
Szpetnej aury czas
Pod płaszcze się pcha,
Wyziębia nam serca - wiatr

Permalink Leave a Comment