new year’s resolutions?
Gdybym znalazła spis moich postanowień z poprzedniego roku, to pewnie by się wiele pokryło. Czemu tak trudno jest się zmienić. Brakuje mi silnej woli, żeby naprawdę nad sobą popracować. No i cierpliwości – do ludzi i do siebie. Przecież rzadko kiedy zmiany są gwałtowne.
Więc nie będę pisać tu żadnych postanowień. Ale jak tak sobie mimo wszystko robię podsumowanie tego roku, to.. chciałabym, żeby w następnym działo się tyle, co w poprzednim. Napodróżowałam się więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Belgia – naprawdę z utęsknieniem zawsze będę wspominać pobyt tam. Podróż do Irlandii – którą chyba będę miała okazję znowu odwiedzić, bo K. bardzo chce tam wrócić. Wspólny erasmusowy wyjazd do Sztokholmu i Helsinek. Amsterdam. No i Hiszpania w drugiej połowie roku. No i jeszcze krótkie wyjazdy nad morze i na kajaki. Jednak to się najbardziej zapamiętuje z całego roku. Uwielbiam podróżować!
Ukradli Białą Strzałę spod bloku. Co za – niesprawiedliwość/pech/bandytyzm/miasto? Już sama nie wiem. Zestresowałam się tą sytuacją. Co dopiero przeżywa S. I to poczucie bezpieczeństwa, które się w takim momencie traci. I może kradzież samochodu to nie najstraszniejsze przestępstwo na świecie, ale mimo wszystko. I na pewno to trochę skomplikuje życie.
B. szczęśliwa, cała w skowronkach! Ale się cieszę! I nie dziwię się, że nie chce jej się teraz wyjeżdżać. Ale to tylko na miesiąc! Szybko zleci.
I jakoś ciężko mi się zabrać dzisiaj za mgr. A przecież już niedużo zostało!