fatiguée
Czuję zmęczenie. Chyba dzisiaj opadł ze mnie stres trochę. Jest szansa, że zdążę z magisterką! Niestety nie będzie aż tak różowo – bo będzie się to jeszcze ciągnąć przez trochę (do końca stycznia coś czuję). Brakuje kilku stron, ale potem poprawki, i zamykanie.. Ale jest duż szansa, że wreszcie cały ten rozdział mojego życia będzie zamknięty. Już mi się nie chce studiować. Na początku było fajnie. W Belgii było świetnie! Ale teraz – czas iść dalej. Potrzebuję znów spojrzenia w przyszłość, a nie tkwienia cały czas w tym samym. I takiego świętego spokoju od tego wszystkiego – chciałabym już zacząć myśleć o czymś innym niż o pracy mgr.
Miałam dzisiaj ochotę iść potańczyć trochę, odreagować, ale naprawdę – padam z nóg, choć to nie do końca uzasadnione. No ale wcześniej od mojego promotora usłyszałam, że jakoś inaczej wyglądam – tak promiennie
więc może nie jest ze mną aż tak źle.
Przeczytam jeszcze kilka stron nowych opowieści o Mikołajku – bo to mnie jakoś ostatnio odstresowuje. Śmieję się przy każdej historyjce
A potem usnę i mam nadzieję, że przyśni mi się mój Mr. Darcy (a to pod wpływem tego, że obejrzałam dzisiaj Pride and Prejudice – a właściwie – Orgueil et prejuge)
I jutro wstanę z nowymi siłami. Do życia.